Główny Szlak Beskidzki – Zimowa Edycja

GSB Winter Edition czas zacząć, aka self-test wytrzymałości psychicznej i fizycznej.

Główny Szlak Beskidzki liczy ponad 500km i prowadzi przez 7 pasm górskich.

 

Ustroń – Początek GSB

Day 1 (42km): Zakończony w schronisku na Przysłopie, cel osiągnięty 😉

Dzień ogólnie był na NIE, jeden autobus się zepsuł, w drugim auto-magicznie zniknęły mi pieniądze z kieszeni, trzeci mi uciekł… a na zejściu z Wielkiej Czantorii zaliczyłem glebę rozwalając spodnie na tyłku 😛 Over!

 

 

Barania Góra

Day 2 (44km): Rozpoczęty naprawą stuptutów i podejściem na Baranią Górę, na zejściu raczki straciły trochę zębów.

Koniec Beskidu Śląskiego i początek Żywieckiego to taki mały Runmageddon, tor przeszkód zbudowany z połamanych drzew.

Nocne przejście miedzy Halą Rysianka, a Halą Miziową to po prostu Bajka – dawno nie widziałem tak czystego nieba, szedłem wpatrzony w gwiazdy ❤

 

Schronisko PTTK Markowe Szczawiny

Day 3 (28km): Koniec weekendu dał mi przywilej pozostawiania pierwszego odcisku buta na szlaku (może nawet i jedynego), spotkanych ludzi za cały dzień – sztuk 2.

Miejsce noclegu nie bez przypadku, wschód na Babiej kusi ❤

 

 

 

 

Babia Góra

Day 4 (61km): The Beginning: Wschód słońca zimą z Babiej Góry to coś co ciężko opisać słowami, błękit nieba, płonące Tatry, taniec chmur pod nogami, a dookoła arktyczny krajobraz… i tak zmienia się ten niesamowity widok przez ponad godzinę ❤

Zakończenie Beskidu Żywieckiego i Makowskiego, witamy w Gorcach!

W schronisku na Maciejowej otrzymałem od gospodarzy nocleg w cenie 13zł (tak na szczęście) tuż po tym jak dowiedzieli się że próbuję zrobić GSB 🙂

 

 

Turbacz

Day 5 (45km): Rozpoczęty klejeniem butów kropelką i podejściem na Turbacz… na Lubań niestety dotarłem już po zmroku, z gigantycznej wieży widokowej było widać tylko ciemność – trzeba będzie wrócić kiedyś za dnia 😉 za to przy zejściu z góry był ładny widok na osady w dole i rozpościerającą się pomarańczową łunę ❤

Nocowanie miało miejsce w dobrze znanym biegaczom Krościenku 😀

 

Przehyba

Day 6 (46km): Zakończony w klimatycznym schronisku na Hali Łabowskiej po dość ciężkiej przeprawie przez zaspy, mrok i śnieżycę z Cyrli.

W okolicach Przehyby na szczytach było mglisto i wietrznie, jednak momentami był przepiękny widok na Tatry unoszące się ponad chmurami ❤

 

 

 

Niemcowa

Day 7 (27km): Nocowanie w Krynicy u GOPR-owców, korzystając z okazji pobytu w cywilizacji zapasy zrobione w Biedronce 😀

Trasa dziś krótka, zejście z Jaworzyny do Czarnego Potoku za drogą :/ odcinek szlaku zamknięty ze względu na czynny stok narciarski.

Extra czas wykorzystany na planowanie kolejnych dni 😉
Ogólnie, dzień jakiś taki nijaki… fotka z dnia poprzedniego.

Czy pisałem już że pod Jaworzyną był półmetek? 😉

 

Regietów

Day 8 (38km): Początek Beskidu Niskiego dobrze oznaczony, czasami nawet i z humorem 😀 domyślam się że ma to związek z odbywającym się po tym szlaku biegiem Łemkowyna Ultra Trail, Dzięki! ❤

Śnieg mokry, strasznie się lepił do stuptutów i jak na Królową Błota przystało, nawet zimą go nie zabrakło 😛

W Regietowie mijałem mega bazę namiotową, trzeba będzie zaglądnąć latem na weekend 🙂

Naprawa stuptutów numer 2, zszyte zostały też spodnie które tydzień temu nie przetrwały gleby przy zejściu z Czantorii.

Bartne

Day 9 (15km): Cieplej nie znaczy lepiej… Runmageddon Classic zaliczony, było brodzenie w błocie powyżej kostek, przeprawy przez rwące lodowate potoki po kolana, balansowanie nad potokiem przechodząc po zwalonym drzewie, pochylnie błotne i wspinaczki… i to wszystko bez opłaty startowej 😛

Dziękować Andrzejowi, Honoracie i Piotrowi za ciepłe przyjęcie przy Wigilijnym stole ❤

 

 

Kąty

Day 10 (37km): Wczoraj RMG Classic, dziś Hardcore – bagna, zaspy, bagna, zaspy, i… Piękna wiosenna sceneria w okolicach miejscowości Kąty ❤ po czym… bagna, zaspy, bagna, zaspy 😛 Foliowe woreczki nałożone na skarpetki niewiele pomogły, jednak +1 do komfortu.

 

 

 

 

Rymanów Zdrój

Day 11 (32km): Rozpoczęty moczeniem świeżo wysuszonego obuwia w Dolinie Śmierci, dalej mHrocznie, mglisto i wietrznie (na Cergowej w szczególności), by w okolicach Iwonicza Zdroju nacieszyć wzrok i zrelaksować nogi lekką trasą 🙂
Do wieczornego menu wpadła lektura o ŁUT… a może by tak 150 jesienią?! 😛

 

 

 

Komańcza

Day 12 (42km): Rozpoczęty lekko z Rymanowa, po drodze było 4 gwiazdowe pole namiotowe z sauną, niestety nieczynne 😦 dalej za Puławami rozpoczęło się wielogodzinne przecieranie szlaku – zajęcie to nie zostanie moim hobby 😛

Dziś mały triumf, zakończony Beskid Niski, pora na Biesy i Czady ❤

P.S.1. Pozdrowienia z Hali Łabowskiej doniesione do Przybyszowa 🙂

P.S.2. Dziękuję raz jeszcze gospodarzowi Chaty w Przybyszowie i jego znajomym za ciepłe przyjęcie i ugoszczenie ❤

 

Cisna

Day 13 (34km): Rozpoczęty i zakończony naprawą stuptutów. Po drodze nad jeziorka Duszatyńskie był małpi gaj by przeprawiać się na drugą stronę wezbranych strumieni. W okolicach Chryszczatej kilka grupek turystów, było do kogo usta choć na chwilę otworzyć 😛

Od przełęczy Żebrak do Wołosania powtórka z zabawy w przecieranie szlaku :/

Gdy jesienią z grupą Poranny Patrol biegaliśmy na tym odcinku (Komańcza – Cisna) wydawał się on być znacznie krótszym i łatwiejszym aniżeli dziś 😀

 

Chatka Puchatka

Day 14 (33km): Dzisiejszy dzień pozostawił lekką goryczkę, z uwagi na warunki pogodowe trzeba było zmodyfikować nieco plan i ominąć górę Smerek i połoninę… nocleg jednak w miejscu gdzie być powinien, w Chatce Puchatka

 

 

 

 

 

Tarnica

Day 15 (33km): Dziękować turystom w przysłowiowych adidasach za rozdeptanie szlaków… na połoninach było wietrznie i mgliście, jednak momentami pogoda na chwilę odsłaniała przepiękne widoki ❤ Ze względu na warunki pogodowe i późną porę szlak skrócony o „półkole”, z Tarnicy niebieskim prosto w Wołosate.

To już jest koniec… a nowe plany tworzą się… 😛

 

 

 

Srebrna odznaka GSB

Podsumowanie: Miał być diament, wyszło srebro… zaważyła ucieczka w sylwestra na Babią Górę bez dokręcania ostatniego odcinka… na szlak powalczyć jeszcze wrócimy, cieplejszą porą, na biegowo 😛

GSB Winter Challenge w liczbach ❤

Czas całkowity: 15 dni
Czas aktywności: 141 godzin
Przebyty dystans: 559 kilometrów

 

Reklamy

One thought on “Główny Szlak Beskidzki – Zimowa Edycja

  1. Pingback: EDK 2018 – Szmaragdowa (Kraków –> Tatry) | meloniq – Po pracy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s